Dziecko bezpieczne nad wodą. Co można, a czego nie?

 

Świat, w którym żyjemy, choć piękny, bywa często niebezpieczny. Dlatego szczególną uwagę powinniśmy poświęcać dzieciom, które pragnąc zaspokoić swoją potrzebę nieustannego eksplorowania i ciekawości, nie są jednocześnie świadome zagrożeń, jakie mogą na nie czyhać. Trudno jednak trzymać je pod kloszem i wszystkiego zabraniać w obawie, że może je spotkać przykrość. Zamiast być cieniem swojego dziecka, lepiej je przestrzec przed niebezpieczeństwem i nauczyć, jak nie dopuszczać do trudnych sytuacji, a gdy już się wydarzą, jak sobie z nimi radzić.

Na wakacjach, w nowym miejscu, gdzie i ludzie i otoczenie nie są znane, warto dziecko wyposażyć w odpowiedni zasób wiedzy, jak to się mówi – na wszelki wypadek. Wczesna edukacja odgrywa tu niebagatelną rolę.

 

 

Bezpieczeństwo nad wodą

 

Obowiązek opieki nad dziećmi spoczywa na mamie i tacie i nawet wakacje nie stanowią urlopu od  tej powinności. Bywa jednak tak, że rozleniwieni słońcem, zrelaksowani rodzice czasem spuszczą dziecko z oka, a wtedy maluch może wykorzystać nieuwagę. Oczywiście nadmorskiej plaży  nie powinniśmy kojarzyć tylko i wyłącznie z niebezpieczeństwem, jednak przyznać trzeba, że woda, tłumy turystów czy wspinaczki po wydmach niosą ze sobą wiele zagrożeń. Jak ich uniknąć i jak sobie z nimi radzić, gdy już się pojawią?

Na początek warto uświadomić sobie, jakie niebezpieczeństwa mogą grozić dziecku na plaży, a następnie poszukać rozwiązań i w odpowiednich słowach przekazać tę wiedzą dziecku.

Jeżeli mamy do wyboru plażę dziką i strzeżoną, zawsze wybierzmy tę, na której dyżur mają ratownicy. Dodatkowa para oczu, która czuwa nad bezpieczeństwem plażowiczów, w tym naszego dziecka zawsze się przyda. Obecność ratowników nie zwalnia nas jednak z opieki nad dzieckiem. Zanim pozwolimy mu wejść do wody, powinniśmy sprawdzić kolor flagi.

 

Kiedy można się kąpać?

 

Za pomocą flagi o określonym kolorze ratownicy informują turystów o możliwości lub zakazie kąpieli. Flaga biała oznacza, że można wejść do wody, czerwona – że nie można tego robić. Powiewa w różnych sytuacjach, np. kiedy temp. wody spada poniżej 14o C, w przypadku widoczności ograniczonej do 50 m lub też silnego wiatru, który na 10-stopniowej skali Beuforta osiąga silne 5. Jeżeli na maszcie nie powiewa żadna flaga, to znaczy, że ratownicy skończyli pracę i plaży nikt nie patroluje. Do wody oczywiście można wejść, jednak z pełną świadomością, że w sytuacji zagrożenia może nie być w pobliżu nikogo, kto udzieliłby pomocy nam lub naszemu dziecku.

Dodatkowym atutem strzeżonych kąpielisk są boje, które dryfując na powierzchni wody, wyznaczają strefy głębokości. Osoby, które nie potrafią pływać lub pływają nie najlepiej, nie powinny wykraczać poza czerwoną boję (głębokość do 1,2 m). Ci, którzy czują się jak ryba w wodzie, mogą pływać do granicy z żółtą boją. Dzieci natomiast mogą przebywać w wodzie do głębokości 40 cm. Bezpieczną granicę brodzika wyznacza boja w kolorze białym.

 

 

Kilka zasad bezpieczeństwa nad wodą

 

  • Nad wodę najlepiej wybrać się do godz. 10 lub po godz. 17. Słońce wtedy tak mocno nie grzeje. Ryzyko przegrzania lub udaru spada, co nie znaczy, że można przestać być czujnym i np. spać na plaży lub opalać się bez kremu z filtrem (o tym jaki krem wybrać pisałam tutaj). Oczywiście kąpiele po zapadnięciu zmroku lub przy mniejszej widoczności również są niewskazane.

 

  • Najbardziej optymalna temp., która sprawia, że kąpiel jest przyjemnością wynosi pomiędzy 22 a 25o C. Jeżeli maluch zechce się popluskać, warto założyć mu pływaczki ułatwiające utrzymanie na powierzchni wody. Wodne szaleństwa można urozmaicić kolorowym pontonem, jednak absolutnie nigdy nie powinien on dryfować bez naszej kontroli. Taki lekko unoszący się na wodzie ponton może niepostrzeżenie odpłynąć za daleko od brzegu lub się przewrócić wrzucając dziecko do wody.

 

  • Mówiąc o bezpieczeństwie dziecka, należy pamiętać o tym, by nigdy samo nie wchodziło do wody i przebywało w niej bez opieki. Wystarczy silniejsza fala, by maluch stracił grunt pod nogami.

 

  • Jeżeli dziecko bawi się przy brzegu, powinniśmy mu towarzyszyć. Morskie fale stale podmywają brzeg. Dziecko może stracić grunt pod nogami albo zaleje je większa fala. Warto ubezpieczać je w zabawie lub po prostu do niej dołączyć. Wspólne budowanie zamku z fosą sprawi, że sami poczujemy się jak dzieci.

 

  • Zdrowiu, a nawet życiu zagrażać może gwałtowne wbieganie do wody. Różnica temperatur rozgrzanego ciała i zimnej wody może skutkować szokiem termicznym, zaburzeniami krążenia lub oddychania.

 

  • Zarówno dziecko, jak i my, rodzice powinniśmy odczekać, zanim po jedzeniu wejdziemy do wody. Bzdurą jest twierdzenie często powtarzane również przez dorosłych, że po jedzeniu stajemy się ciężcy, co sprawia, że ryzyko utonięcia wzrasta. Z pełnym brzuchem po prostu źle się pływa. Po zjedzeniu pokarmu układ krążenia przestawia się w tryb trawienia. Żołądek potrzebuje większego ukrwienia do prawidłowego przebiegu procesu trawienia. Tymczasem podczas pływania to nogi i ręce najbardziej potrzebują dodatkowej siły napędowej. Poza tym, w czasie pływania treść pokarmowa może przedostać się do przełyku, powodując nieprzyjemny refluks. Mamy więc konflikt. Jest nam ciężko, odczuwamy dyskomfort, a trawienie nie postępuje tak, jak powinno dlatego warto powstrzymać dziecko chociaż 20 minut przed kolejnym wejściem do wody.

 

  • Jeżeli dziecko źle się czuje, nie poprawiajmy jego nastroju obietnicą morskich kąpieli. Zabawa w wodzie nie jest lekarstwem na przeziębienie, ból głowy czy brzuszka.

 

  • Niebezpieczna może się okazać również zabawa w zanieczyszczonej wodzie. Patyki, wodorosty, meduzy, które wyglądają jak galaretki i nieprzyjemny zapach powinny zaniepokoić rodziców. Zabawa w takiej wodzie może skończyć się zranieniem, które uprzykrzy wakacje i może zniechęcić dziecko do wizyt na plaży. (Zatrzymajmy się jeszcze przy tym punkcie, by rozwiać pewne mity o meduzach. W Bałtyku żyją chełbie modre. Latem często można spotkać je na plażach. Wyglądają jak galaretki. Teoria mówi, że jako krążkopławy wyposażone w parzydełka mogą poparzyć człowieka. Owszem, posiadają jad, który człowiekowi raczej żadnej krzywdy nie wyrządzi. Nie ma co  ich wrzucać z powrotem do wody. Meduzy, które wyrzuciło morze, są już martwe, dlatego powrót do wody nic im nie pomoże. Wbrew obiegowej opinii meduzy wcale nie są wyznacznikiem czystości wód. Wręcz przeciwnie. Ich obecność świadczy o kiepskiej jakości wody. Warto wspomnieć o tym, że w Bałtyku można spotkać (najczęściej w zimie, czyli wtedy, gdy większość z nas raczej nie odważy się wejść do morza) jeszcze jeden gatunek meduzy – bełtwę festonową. Średnica jej ciała osiąga nawet do 2 m, a parzydełka aż 30 m długości. Zetknięcie z nimi może być dla człowieka bardzo niebezpieczne).

 

  • Jeżeli usłyszymy gwizdek – jeden krótki, to znaczy, że ratownik zwraca uwagę, by dziecko zaprzestało dotychczasowego zachowania, potencjalnie niebezpiecznego dla niego lub osób w pobliżu. Jeżeli natomiast usłyszymy serię krótkich gwizdków, dziecko musi bezwzględnie wyjść z wody.

 

  • Warto przestrzec dziecko, że wspólne zabawy w wodzie nie polegają na chlapaniu wszystkich dookoła, łapaniu pod wodą za nogę lub skakaniu. Takie zachowania mogą być potencjalnie niebezpieczne, a z pewnością mało przyjemne.

 

 

 

Niemowlę pewnie niewiele pojmie z naszych wywodów, jednak dwulatek sporo już rozumie i z pewnością będzie wiedział, że nie może samodzielnie wchodzić do wody, że trzeba słuchać ratownika, a w czasie zabawy nie zagrażać innym. Oczywiście ta roztropność nie spłynie na nie jak wielki dar mądrości z chwilą, gdy wypowiemy magiczne słowa. Rodzice muszą uzbroić się w cierpliwość. Jednak rozmowy dotyczące bezpieczeństwa warto prowadzić już przed wyjazdem na wakacje. Co jakiś czas warto wracać do tematu, pytać dziecko, co zrobiłoby, gdyby…, czytać książeczki o zachowaniu nad wodą, oswoić dziecko z tematem morza (pisałam o tym tutaj), zainscenizować podobną sytuację w trakcie domowej zabawy.  Z dziećmi trzeba rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać, jednak w taki sposób, by nie zrazić ich do plażowania i kąpieli morskich. Edukację należy dostosować do wieku dziecka i jego poziomu intelektualnego. Maluch z pewnością zrozumie nasze intencje i będzie ostrożniejszy.