Dziecko i słońce czyli co warto wiedzieć o opalaniu

Słońce dostarcza nam energii i witaminy D. Poprawia nastrój, dodaje skórze blasku i koloru. Trudno sobie wyobrazić bez niego lato i wakacje. Choć wydaje się to być oksymoronem, prawda jest taka, że słońce ma swoje drugie, mroczne oblicze. Chyba nikt temu nie zaprzeczy. Oparzenia skóry, zmarszczki, aktywizacja wolnych rodników przyspieszających proces starzenia, wreszcie rak skóry – lista zagrożeń, jakie może powodować promieniowanie słoneczne jest długa, kto wie czy nie dłuższa od zalet. Nie oznacza to jednak, że całkowicie powinniśmy odizolować dziecko i nie narażać go  na kontakt ze słońcem. Z dobrodziejstw natury warto korzystać, jednak trzeba to robić umiejętnie. Zatem i opalać się  można mądrze.

 

 

Jadąc na wakacje z dzieckiem zwykle myślimy o zabraniu apteczki pierwszej pomocy (jeśli nie pomyślałeś, to się nie przyznawaj, tylko szybko ją spakuj. Listę niezbędnych rzeczy znajdziesz tutaj). Tak to już jest, dzieci potrafią dostarczyć różnych „atrakcji” i „lubią” chorować wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Dlatego, amunicję przeciwgorączkowo – katarowo – ukąszeniowo – marudzeniową na pokładzie trzeba mieć.

W trosce o nasze pociechy w torbie zwykle  mamy też krem z filtrem przeciwsłonecznym. No właśnie… mamy czy nie mamy? Mam nadzieję, że odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna i twierdząca.

Niejednoznaczne może być jednak to, jaki filtr kupić, bo oto stojąc przed półką, na której żółte, białe i pomarańczowe (zazwyczaj) opakowania śmieją się do nas kremowym uśmiechem, nie wiemy, co kupić. Tajemnicze skróty sprawy nie ułatwiają. Stoimy tak i z gąszcza marketingowych obietnic na etykietach próbujemy wydedukować, o co chodzi z tym SPF, UVA i UVB. I czy dany filtr będzie odpowiedni dla dziecka?

 

 

Tajemnicze skróty

Na opakowaniach kremów z filtrami przeciwsłonecznymi widnieją skróty, które dla wielu są zlepkiem niewiele mówiących literek. Tymczasem te literki niosą ze sobą ważny przekaz. Jaki?

UVA

UVA dotyczy promieniowania długiego, takiego, które ma zdolność przenikania przez cienkie ubrania, szyby, a nawet chmury. Niech więc nie zmyli Was zachmurzone niebo. Promienie słoneczne sprytnie omijają lub przenikają przez te podniebne baranki docierając do skóry Waszych maluchów. A kiedy już trafią na podatny grunt, wnikają w głębokie warstwy skóry właściwej, co może skutkować niekorzystnymi reakcjami organizmu.

UVB

Jest jeszcze promieniowanie krótkie, UVB. To ono jest aktywatorem uruchamiającym powstawanie tak bardzo potrzebnej człowiekowi witaminy D. Z kąpielą słoneczną nie można jednak przesadzać, w przeciwnym razie może dojść do pojawienia się rumienia i oparzeń skóry.

SPF (Sun Protection Factor)

Oznaczenie SPF wyrażone liczbą informuje o tym, w jakim stopniu filtr zabezpieczy skórę przed promieniowaniem UVB. Warto jednak pamiętać, że nawet faktor 50+ nie daje 100% ochrony przed skutkami długotrwałej ekspozycji na słońce. Dlatego przebywanie na słońcu warto dzieciom dozować.

IPD (Imediate Pigmentation Darkening) i PPD (Persistant Pigmentation Darkening)

Zdolność ochrony przed promieniowaniem UVA określają natomiast oznaczenia IPD i PPD.

Pierwszy ze skrótów mówi o oddziaływaniu promieniowania długiego, czyli UVA na skórę po 60 sekundach od zakończenia ekspozycji na słońce. Pokazuje różnicę, jaka zachodzi na skutek promieniowania w skórze posmarowanej blokerem i tej, która nie miała bariery ochronnej.

Wskaźnik PPD  natomiast, służy do opisania efektów działania promieniowania słonecznego na skórę w przedziale od 2 do 24 godzin od zakończenia ekspozycji słonecznej. PPD wyrażone w liczbach (38 aktualnie najwyższa wartość) mówi nam o tym, ile  razy mniej szkodliwego promieniowania wniknie w skórę. W tym przypadku absorpcja UVA będzie mniejsza 38 razy.

Wiedząc już, co oznaczają skróty umieszczone na opakowaniach protektorów słonecznych, warto jeszcze dokonać rozróżnienia między filtrem chemicznym i mineralnym.

 

 

Rodzaje filtrów

Filtry mineralne (zwane też fizycznymi) działają na zasadzie lustra. Zamiast pochłaniać promieniowanie, odbijają je od skóry. Tworzą na skórze film ochronny, który rozprasza promienie UVB (lepiej) oraz UVA (nieco słabiej). Mogą pozostawić na skórze biały nalot dlatego trzeba je dobrze rozsmarować. Nie powodują reakcji skórnych dlatego są tolerowane przez alergików czy osoby z bardzo wrażliwą skórą. Podczas ekspozycji słonecznej zachowują się stabilnie, to znaczy, że pod wpływem działania promieni słonecznych, efektywność zawartych w nich substancji nie spada, filtr nadal wykazuje aktywność. Działa od razu po nałożeniu, jednak aplikację trzeba co jakiś czas powtarzać.

Filtry chemiczne zawierają składniki, które absorbują promieniowanie słoneczne. Zgodnie z tym, trzeba je nałożyć ok 30 min. przed wyjściem na słońce. Dopiero po tym, jak krem wniknie w skórę możemy mówić o ochronie przeciwsłonecznej. W przeciwieństwie do filtrów mineralnych, filtry chemiczne nie są fotostabilne. Promieniowanie ultrafioletowe sprawia, że z czasem wartość ochronna substancji zawartych w kremie ulega obniżeniu, a filtr nie spełnia już swojego zadania. Dlatego aplikację kremu należy powtarzać, najlepiej co 2-3 godziny. Filtry chemiczne mają zdecydowanie lżejszą konsystencję niż filtry mineralne i nie pozostawiają na skórze białej maski, którą trzeba dobrze rozsmarować. Zdarza się, że mogą uczulać, dlatego osoby z wrażliwą cerą powinny ich używać ostrożnie.

Jaki filtr wybrać dla dziecka

Jaki zatem filtr wybrać dla dziecka? Najlepsze filtry to takie, które mają najwyższą wartość PPD oraz wykazują fotostabilność. Nasuwa się wniosek, że w przypadku dzieci poniżej roku lepiej zainwestować w filtr mineralny. W przypadku starszaków można sięgnąć po pozostałe protektory. Z uwagi na fakt, iż większość dzieci od kąpieli słonecznych zdecydowanie bardziej lubi te wodne, warto wybrać krem wodoodporny. Wtedy nie będzie trzeba go aplikować za każdym razem, kiedy dziecko wyjdzie z wody.

 

 

Warto wiedzieć

Jeżeli planujemy z dzieckiem dłuższy pobyt na plaży, filtr przeciwsłoneczny to absolutny must have.

Warto pamiętać też o tym, że skórę dziecka należy chronić nie tylko podczas pobytu na słońcu. Wielu rodzicom wydaje się, że dziecko bawiące się w cieniu nie jest narażone na działanie szkodliwego promieniowania. Oczywiście, drzewo dające cień czy odzież, zmniejszają absorpcję UVA i UVB jednak nie blokują jej całkowicie. Warto mieć świadomość, że nawet mokry kostium kąpielowy nie stanowi dla niego przeszkody. Dlatego, nawet jeżeli dziecko bawi się pod plażowym parasolem, pod drzewem czy jakimkolwiek daszkiem, powinno być posmarowane kremem z filtrem.

Dziecko przebywające na słońcu powinno mieć na głowie kapelusz z rondem lub czapkę z daszkiem. Warto też pamiętać nie tylko o zabezpieczeniu skóry, ale także i oczu. Po okulary najlepiej udać się do optyka. Te kupione na straganie na nadmorskiej promenadzie niestety nie dają ochrony.

Po każdej dłuższej ekspozycji warto przyjrzeć się skórze dziecka i sprawdzić czy nie ma zaczerwienienia lub, czy nie pojawiło się dziwne znamię, którego wcześniej nie odnotowaliśmy. Jeżeli coś nas zaniepokoi, powinniśmy się zgłosić do lekarza. Jeżeli dziecko zażywa jakieś leki na stałe, przed wakacjami na plaży warto zasięgnąć opinii lekarza, czy zaaplikowane nie  wywołują reakcji fotouczulających.

Tylko jeden krem, a jak dużo trzeba wiedzieć, by kupić ten odpowiedni. Mam nadzieję, że ułatwiłam Wam choć trochę sprawę i nie zapuścicie korzeni stojąc przed półką w sklepie.

Wybór dokonany? Na co czekać, szkoda słońca.