Jak wybrać hotel w Kołobrzegu przyjazny rodzinie? Czy wiesz, na co zwrócić uwagę?

 

Dobra, dobra. Rok szkolny za chwilę się kończy, jednak ta lekcja Was nie ominie Drodzy Rodzice. Chcecie spokojnie spać? Wybierzcie hotel przyjazny rodzinie.

 

Ok, przyjazny, czyli jaki?

 

Nie tylko program wakacyjnego wyjazdu gwarantuje udany wypoczynek, moc pozytywnych wrażeń i niezapomniane wspomnienia. Hotel, w którym zamierzamy spędzić urlop to również istotna sprawa. I nie sama cena za pobyt jest tu najważniejsza (choć ważna niewątpliwie jest). Cena przyjazna portfelowi nie zawsze idzie w parze z atrakcjami dla dzieci i licznymi udogodnieniami, które uprzyjemniają pobyt. A przecież właśnie o to chodzi, by było miło i przyjemnie. Kryteriów decydujących o wakacjach z prawdziwego zdarzenia jest wiele, a hotel na tej liście zajmuje wysoką pozycję.

 

Jak wybrać hotel przyjazny rodzinie? Co wziąć pod uwagę? Wykonałam za Was tę detektywistyczną robotę. Lupy ani doktora Watsona nie potrzebujecie. Kawę, a i owszem zaparzcie. 🙂

 

No to łyk i zaczynamy.

 

 

Lokalizacja i logistyka

To, czy zarezerwujecie hotel bliżej, czy dalej plaży może zależeć od grubości Waszego portfela. I choć stanęlibyście na rzęsach, by z hotelowego pokoju słyszeć szum morza, kasa jest ograniczeniem, którego nie przeskoczycie. Spoko. Wielu tak ma. Są jednak rzeczy, na które macie wpływ. Wybierając hotel, zwróćcie uwagą na jego lokalizację. Czy gwar uliczny wdzierający się do pokoju nie będzie Wam przeszkadzał? Czy nocne życie, które latem kwitnie w Kołobrzegu, nie będzie utrudniało Waszym dzieciom zasypiania? A co z parkingiem? Jest gdzie zaparkować? Najlepiej bezpłatnie?

 

Chociaż hotel usytuowany na wzniesieniu może wyglądać pięknie, nie dajcie się omamić. Kto będzie wjeżdżał wózkiem pod górę? Wracając z plaży z parasolem przeciwsłonecznym, parawanem, kocem/leżakami, zestawem małego architekta/piekarza (w zależności od tego, czy Wasze dziecko buduje zamki z piasku, czy piecze babki) oraz pakietem ratującym życie w postaci pieluch, kremów z filtrem, plasterków, niezjedzonych przekąsek itd. nie będziecie mieli siły pchać wózka z dzieckiem pod górkę. Dobrze, by hotel miał również podjazdy dla wózków.

 

Jeśli koniecznie musicie mieć piękne widoki, to może nie na hotel, ale z hotelu? Z wyższych pięter okolica prezentuje się wspaniale. O to, czy w 10-piętrowym hotelu jest winda, nie wypada pytać, bo to pytanie, jak to z kategorii czy Kopernik była kobietą. Jednak byle jaka winda nie wystarczy. Jeśli podróżujecie z bliźniętami i macie wózek szerszy lub dłuższy od standardowego, to w małej windzie nawet ze wciągniętym brzuchem się nie zmieścicie. Taszczyć wózek na górę? O nie, nie dromadery żyją w innej części globu. Pozostańcie sobą i poszukajcie hotelu z większą windą. Taką, do której zmieścicie się z całym bogactwem inwentarza.

 

Jeżeli hotel dysponuje podziemną halą garażową, zwróćcie uwagę czy winda dojeżdża do poziomu -1. Łatwiej Wam będzie zapakować wózek i dzieciaki do auta. Jeżeli nie chcecie trzymać wózka w bagażniku lub pokoju (co nie zawsze jest możliwe) zapytajcie o specjalne pomieszczenie, w którym można przechować wózek, rower czy hulajnogę. Niektóre hotele dysponują takimi pomieszczeniami.

 

 

Przyjazny personel w hotelu

 

Kilkugodzinna podróż z bywa męcząca. My dorośli często mamy dość i chcielibyśmy wreszcie wyprostować kości, a co dopiero dziecko wciśnięte w fotelik ma powiedzieć? Gorzej, jeśli jeszcze nie mówi.  Wtedy swoje niezadowolenie wyraża najczęściej płaczem. Starszaki są za to marudne. I wtedy może Wam się nasunąć pytanie „I po co nam to było?”.

 

W hotelu przyjaznym rodzinie miłą atmosferę czuć już od wejścia. Personel jest przygotowany na dziecięce humorki. Do rodziców podchodzi ze zrozumieniem, a do dzieci z dużą dozą cierpliwości. Z uśmiechem na twarzy wita wszystkich i kieruje do pokoju, zapewniając, że w razie potrzeby jest do dyspozycji. Dla rodziców, którzy musieli ogarnąć logistycznie podróż, wymyślać w trakcie jazdy czasoumilacze dla swoich pociech i przez całą drogę dzielnie odpowiadać na pytania „daleko jeszcze?”, dobre słowo i świadomość, że mogą liczyć na pomoc,  działają jak balsam.

 

Skąd jednak wiedzieć, że obsługa jest miła i pomocna? Przecież każdy hotel powie tak o swoim personelu.

 

Opinie.

 

Słuchajcie opinii innych rodziców. Internety rozpisują się na temat wrażeń z pobytu w danym miejscu. Wystarczy poczytać. Dobrym źródłem informacji są również znajomi, którzy mają dzieciaki w podobnym wieku do Waszych. O ile w galeriach zdjęć poszczególnych hoteli możecie obejrzeć wnętrza pokoi, restaurację, zajrzeć do menu, czy poczytać o udogodnieniach, o tyle z atmosferą bywa trudniej. Jak zachowa się personel hotelu jeśli Wasze dziecko zachoruje, jeżeli zwymiotuje w recepcji, zniszczy coś zupełnie przez pomyłkę albo zrobi awanturę okładając podłogę rękoma i nogami? Rodzice tacy, jak Wy sporo Wam powiedzą.

 

 

Menu

Jest taka nieśmiertelna trójca. Buła, makaron i parówa. Większość dzieci raz posmakowawszy, nigdy sobie już jej nie odmówi. Wiecie, co jest wakacyjnym odpowiednikiem tego nieba w gębie? Nieśmiertelne frytki, lody i gofry (w mojej opinii).

 

Pomidorówka lub rosół, ryba lub nuggetsy z frytkami i surówką oraz naleśniki na słodko w restauracyjnym menu hotelu też na większości nie robią już wrażenia. Choć przyznać trzeba, że to pewniaki. Większość dzieci lubi takie jedzenie i raczej nie modli się nad nim tak, jak nad szpinakiem czy brokułami. Jeżeli na co dzień żywicie się inaczej i mimo urlopu nie chcielibyście zmieniać swoich nawyków, szukajcie hotelu, który zaoferuje Wam coś innego.

 

Przygotowanie pełnowartościowych i smacznych posiłków dla dzieci bywa jednak wyzwaniem. Na szczęście coraz więcej hotelowych restauracji nie boi się podnieść rzuconej im rękawicy w przekonaniu, że wygra zmagania o przychylność małego, wybrednego Gościa.

 

Dziecięce podniebienia można zaspokoić, proponując im urozmaicone menu, skomponowane na bazie lokalnych, sezonowych produktów. Co powiecie na burgery z soczewicy, makaron z cukinii, naleśniki w kolorze zielonym od szpinaku, budyń z kaszy jaglanej z owocami, brownie z buraka lub fasoli, ciasteczka z ziarenkami czy lody na syropie sosnowym?

 

Opis tych wszystkich dań wygląda jak żywcem ściągnięty z menu jakiejś super wegańskiej knajpy? Powiedzmy sobie szczerze. Nie każdy hotel będzie mógł zaproponować Waszym dzieciom takie pyszności. Pytajcie jednak o alternatywy dla klasycznych kulinarnych pozycji dla dzieci. Przecież hotel, który legitymuje się jako przyjazny rodzinie, nie powinien mieć problemu uwzględnieniem indywidualnej diety dziecka, ze zblendowaniem zupy, jeżeli dziecko nie lubi, gdy coś pływa w talerzu czy z zaproponowaniem poza herbatą i wodą do picia, soku świeżo wyciśniętego z owoców, kakao czy lemoniady własnej produkcji. Jeśli wszystko zostanie podane na kolorowej zastawie stołowej, gdzie zza ziemniaczka wyjeżdża Zygzak McQueen, a zza surówki wyłania się barwny ogonek My Little Pony dziecko prędzej zainteresuje się tym, co na talerzu.

 

 

Jedzenie na wyjeździe nie musi być stresem dla ani dla dzieci, ani dla rodziców i hotel przyjazny rodzinie może się o to postarać. Możliwości kulinarnych i sposobów zdrowego, kolorowego zaserwowania posiłku jest naprawdę wiele. A dzieci lubią warzywa i owoce … odpowiednio podane.

 

 

Hotelowe recepty na kiepską pogodę

 

Kiepska pogoda bywa największym wrogiem udanych wakacji (na równi z zemstą Faraona, chudym portfelem i fochem), ale przecież nie musi. Jak mawiają optymiści, nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie. Polskie warunki pogodowe, jak wiemy, potrafią być zaskakujące. Nieraz już w kwietniu smażymy się jak ryby na patelni, w lipcu natomiast popełniając modowe szaleństwo włożylibyśmy nawet barchanowe gacie, co by od kolan po pachy było nieco cieplej. No tak już mamy. Co zrobić? Najlepiej wziąć pogodę w nawias i mieć w zanadrzu plan „B”. „B”, jak bawimy się mimo deszczu, wiatru, burzy piaskowej i armagedonu.

 

A żeby się bawić, trzeba mieć alternatywę. I w tej materii kołobrzeskie hotele zaskakują nie mniej niż pogoda. My dorośli jakoś przetrwamy. To książka, to rozmowa, to wieczór przy lampce wina zawsze nas uratują. Co innego dzieci. Kiedy z nudów zaczynają chodzić po ścianach, robi się niebezpiecznie. Wtedy w życie trzeba wdrożyć plan „B” i zaproponować dzieciom ciekawe formy spędzenia czasu na terenie hotelu.

 

  • Zajęcia, animacje

 

Jedną z ciekawszych propozycji są zajęcia z udziałem animatorów, w ramach których mali Goście mogą uczestniczyć w przedstawieniach dziecięcych teatrzyków, grach zespołowych czy warsztatach plastycznych usprawniających motorykę i rozwijających wyobraźnię. Niektóre hotele organizują projekcje filmowe, rozmaite konkursy z nagrodami, pokazy baniek mydlanych, a nawet zapewniają kontakt ze zwierzętami.

 

Dowiedzcie się, czy podczas zajęć niezbędna jest Wasza obecność. Nieraz można pozostawić dziecko pod opieką animatorów  i pobyć tylko we dwoje.

 

 

Basen

 

Brak kąpieli w morzu zrekompensuje zabawa na basenie. Dzieciom często nie wystarczy już jednak sama woda. Wiadomo, że nie wszędzie można pływać z rekinami, bawić się na zjeżdżalni w kształcie słoniowej trąby czy uczestniczyć w spływie pontonowym rwącą rzeką.

 

By zadowolić swoich małych Gości, hotele coraz częściej organizują strefy kąpielowe dla dzieci, wyposażając je w rozmaite fontanny, armatki, kaskady, wulkany, zjeżdżalnie różnej długości, generatory fal, czy ścianki wspinaczkowe.

 

Jeżeli Wasze dzieciaki lubią się pluskać, bulgotać i nurkować szukajcie hoteli, które będą miały przynajmniej brodziki z podgrzewaną wodą dla najmłodszych, pływające zabawki i zjeżdżalnię. Im więcej atrakcji tym chętniej dzieci korzystają z takiego wodnego placu zabaw.

 

Warto zwrócić uwagę na lokalizację dziecięcej strefy basenowej oraz części wypoczynkowej. Pewnie chcielibyście poleżeć chwilę na leżaku, mając przy okazji dziecko na oku?

 

 

  • Lekcje pływania

 

Pochmurny dzień można też wykorzystać na naukę nowych umiejętności. Basen pozbawiony atrakcji dla dzieci paradoksalnie również może być atrakcyjny, dlatego nie rezygnujcie z wizyty na nim, zakładając, że dziecko nie będzie miało co robić. W ten sposób pozbawicie je frajdy oraz licznych zalet wynikających z przebywania w wodzie. Otoczenie wolne od rozpraszaczy w postaci kolorowych zjeżdżalni pozwoli dziecku skoncentrować się na nauce. Wiele obiektów hotelowych zatrudnia profesjonalnych instruktorów, którzy oswoją dziecko z wodą. Pokażą mu jak oddychać i poruszać się, by utrzymać się na wodzie, a w razie potrzeby skorygują pozycję. Pierwsze próby pływania powinny kojarzyć się dziecku raczej z zabawą niż koniecznością spełniania czyichś oczekiwań lub zadaniem do wykonania. Odpowiednia wiedza i doświadczenie pozwolą instruktorom dopasować lekcje do indywidualnych możliwości Waszych dzieci i poprowadzić zajęcia tak, by zdobywaniu nowych umiejętności towarzyszyło maksimum frajdy.

 

 

  • Sala/kącik zabaw

 

Hotelowa sala zabaw to prawdziwe wybawienie dla rodziców i raj dla dzieciaków. Podczas gdy dzieci będą się beztrosko bawić, Wy wreszcie możecie poczuć się jak na wakacjach. Można napić się kawusi (ciepłej), nadrobić zaległości w czytaniu, czmychnąć do SPA lub po prostu porozmawiać ze swoją drugą połówką, na co w ferworze codziennych obowiązków nieraz brakuje czasu i siły.

 

Niektóre hotele mają małe kąciki zabaw wciśnięte najczęściej w kąt restauracji. Jest w nich trochę zabawek, jakieś książeczki i kolorowanki, które zajmą malucha na tyle, by rodzice zdążyli zjeść obiad bez nadmiernego pośpiechu. Coraz częściej jednak hotele przyjazne rodzinie dysponują sporych rozmiarów bawialniami, które wciągają dzieci w wir wyśmienitej zabawy.

 

Czego możecie spodziewać się w takich bawialniach? Konstrukcji wspinaczkowych pojedynczo rozstawionych lub zintegrowanych w formie wyspy zabaw, zjeżdżalni, basenów z piłeczkami, trampolin, piankowych mega klocków, dmuchańców do skakania, jeździków, bujaków, interaktywnych paneli na ścianach, tablic do rysowania kredą i pewnie mnóstwa różnych fantastycznych rzeczy, o których nie śniło się nawet filozofom.

 

Mali miłośnicy czytania w wielu takich bawialniach znajdą biblioteczki z ciekawymi książkami, a artyści – przybory do twórczości plastycznej.

 

Starszakom czas umilą różnego rodzaju gry planszowe i multimedialne, a także gra w piłkarzyki, kręgle czy tenisa stołowego.

 

  • Bezpieczeństwo – co sprawdzić zanim zostawisz dzieci w bawialni?

 

Sala zabaw jest? Alleluja. Cieszmy się i radujmy, bo oto zwiastun rodzicielskiej chwili relaksu. Jednak zawsze warto sprawdzić, w jakich warunkach dzieci będą przebywały.

 

Zanim zostawicie dzieci w takiej bawialni, sami się w niej pobawcie. Brzmi przesadnie? No nie do końca. Zastanówcie się ile razy, Wasza pociecha przechytrzyła Was, mimo iż obiecała czegoś nie zrobić (lub na odwrót), kiwała głową, sygnalizując, że nie wejdzie na krzesło, po czym zrobiła dokładnie to, czego nie miała robić? Czy personel zawsze i w każdej sytuacji będzie widział Wasze dziecko? Czy w bawialni jest monitoring? Dzieci są sprytne (co, niezależnie od okoliczności, skoku ciśnienia i białej gorączki, którą to u Was powoduje, zawsze proponuję rozpatrywać w kategorii zalety, nie wady) i bardziej kreatywne niż nam się wydaje. Wystarczy chwila nieuwagi, by dziecko, oczywiście nie informując nikogo (no bo, po co) wydostało się z sali, najzwyczajniej w świecie wychodząc przez drzwi.  Pójdzie do pokoju? Będzie się błąkało po hotelu? A może (o zgrozo) zapragnie zwiedzić okolicę?

 

Jest kilka elementów, na które warto zwrócić uwagę.

 

Rozejrzyjcie się czy w bawialni widać wyraźny podział stref dla maluszków i starszych dzieci. Dzieci w różnym wieku mają odmienne potrzeby i zupełnie inaczej się bawią. Nie znaczy to, że wspólna zabawa jest niemożliwa czy niepożądana. Zespołowość jest jak najbardziej mile widziana, ale wchodzenie sobie w drogę już niekoniecznie.

 

Poobserwujcie innych uczestników zabawy. Czy w sali nie ma dziecka, które pozostawione bez nadzoru dorosłych przeszkadza innym w zabawie, zachowuje się agresywnie i nieprzyjemnie? Nie chcecie przecież, żeby Wasza pociecha zarobiła łokciem w żebro, albo, co gorsza w nos. Personel w hotelu przyjaznym rodzinie zawsze powinien reagować na takie zachowania.

 

Przyjrzyjcie się konstrukcjom. Czy mają odpowiednią ilość wyjść, czy głowa nie utknie w jakimś otworze, czy zjeżdżalnie są dobrze wyprofilowane, czy konstrukcje wyglądają solidnie i czy gabarytowo dostosowano je do wieku dzieci przebywających w danej strefie? O luźno puszczonych kablach, łatwym dostępie do kontaktów, ostrych krawędziach, podwijającej się wykładzinie chyba nie trzeba wspominać?

 

Kolejna kwestia to zdrowie dzieciaków, z którymi będzie przebywało Wasze dziecko. Gile sięgające pasa i kaszel zawsze powinny odstraszyć. Jeśli zaobserwujecie takie dzieciaki, no to cóż, na dwoje babka wróżyła. Po takiej zabawie Wasz maluch będzie albo zdrowy, albo złapie bakcyla.

 

Podobnie sytuacja wygląda z zabawkami. Pod mikroskop ich nie weźmiecie, by sprawdzić, czy było sobie życie na tych wszystkich klockach, piłkach i konstrukcjach wspinaczkowych. Jeżeli jednak zauważycie, że na zabawkach wyraźnie wydać brud, dzieciaki biegają po podłodze w butach zamiast w skarpetkach, to powinna Wam się zapalić czerwona lampka.

 

Zwróćcie też uwagę na to, jaka temperatura panuje w sali zabaw. Odpowiedni system wentylacji to ważna sprawa. Rozbiegane dzieciaki szybko się pocą. Do tego wymiana bakterii i wirusów i mamy niezły kogel-mogel.

 

Jeśli czegoś nie widać gołym okiem, a mimo to coś Was niepokoi po prostu spytajcie, jak często myte są zabawki, czym są dezynfekowane, ile razy w roku/miesiącu sprzęty poddawane są konserwacji itd. Nikt Was nie zje.

 

 

Wracając do tematu podłogi – w sali zabaw dzieciaki powinny bawić się w skarpetkach (najlepiej podgumowanych zmniejszających ryzyko poślizgu) lub kapciach. W praktyce wygląda to różnie. Czasem nie mamy przy sobie obuwia zmiennego ani takich skarpetek. W zwykłych skarpetkach po śliskiej podłodze Wasze szkraby będą ślizgały się jak na lodowisku. Warto zatem spojrzeć, co się kryje pod stopami. Śliska podłoga plus niewłaściwe zabezpieczenie stóp oznacza wywrotki, piruety i ogólnie rzecz ujmując freestyle z efektem siniaków i otarć. W strefie dla najmłodszych oraz tam, gdzie znajdują się konstrukcje wspinaczkowe, dobrze sprawdziłoby się miękkie podłoże (podłoga z puzzli, materace), takie, które amortyzowałoby ewentualne upadki. Jeśli jednak nie ma takiej podłogi, to świat się nie skończy. Przypomnijcie sobie, ile razy Wasze dziecko zaliczyło kontakt z podłogą. I co? Zwykle po tym wszystkim była cała. Podłoga. Nie ma więc co za bardzo panikować.

 

Spośród tych wszystkich zasad, na czoło wybija się jedna nadrzędna. Najpierw upewnijcie się, czy Wasz maluch w ogóle jest gotowy na samodzielny pobyt w bawialni. Jeśli nie, to klops, ale jest i dobra wiadomość. Cała ta detektywistyczna robota związana ze sprawdzaniem warunków w bawialni Wam odpada.

 

Jeżeli stwierdzicie jednak, że sala zabaw jest odpowiednim miejscem dla Waszego dziecka, zapoznajcie brzdąca z personelem i pozostawcie do siebie namiary. Zapytajcie, ile dzieci łącznie może przebywać w sali zabaw i ilu opiekunów przypada na konkretną liczbę dzieci (to w przypadku sal, w których dzieci mogą przebywać bez opieki rodziców). Dowiedzcie się, czy personel ma też odpowiednie przeszkolenie medyczne w razie potrzeby udzielenia pierwszej pomocy.

 

Parafrazując jednego z ulubionych książkowych bohaterów mojego syna – Oddelegowanie dziecka do bawialni to wielka rzecz. Spokój trwający godzinę lub dwie ma wysoką cenę, prawda? Sporo trzeba ogarnąć, zanim pozostawi się dziecko w sali zabaw. Macie już jednak ściągę. Możecie bezkarnie z niej korzystać.

 

Bezpieczeństwo (znowu, ale tym razem w pokoju)

 

Jadąc na wakacje, myślimy o dobrej zabawie i odpoczynku, jednak nie powinniśmy zapominać o bezpieczeństwie. Przecież każdy z nas woli wrócić z urlopu z opalenizną, dobrym humorem i miłymi wspomnieniami zamiast z siniakami, czy ze złamaną ręką lub nogą. Warto zapytać jak hotel dba o bezpieczeństwo swoich Gości. Ciągłe przestrzeganie dzieci, by uważały na schodach, by nie dotykały kontaktów, nie wkładały palców między drzwi i najprościej rzecz ujmując, patrzyły pod nogi, bywa męczące i dla rodziców i dla dzieci. Miło by było, chociaż w wakacje od tego odpocząć.

 

Hotel przyjazny rodzinie zapewnia dzieciom możliwie najwięcej swobody, rodziców natomiast uwalnia od nadmiernej troski o bezpieczeństwo pociech. Jeżeli w pokoju, w którym się zameldujecie, w kontaktach są zaślepki, zabezpieczenia na drzwiach do poszczególnych pomieszczeń, na balkon/taras oraz na ostrych kantach mebli, podłogi nie są śliskie, schody w pokojach dwupoziomowych mają barierki i antypoślizgowe zabezpieczenia na stopniach … to …  jest dobrze. Ten hotel naprawdę ma na względzie dobro Waszych dzieci.

 

Jeszcze jedno. Rośliny. Wprowadzają przyjemny klimat we wnętrzu. Miło, jeśli są (co raczej nie zdarza się w hotelach zbyt często), jednak pamiętajcie, by w otoczeniu dziecka nie było trujących kwiatów. Choć większość maluchów niespecjalnie przepada za zieleniną na talerzu, kwiatek może być na tyle interesujący, że dziecko zechce go posmakować. Wysypki, poparzenia, wymioty. Nikt z nas nie chce narażać dzieci na takie nieprzyjemności. Dlatego kwiatom dziękujemy. Hotel przyjazny rodzinie raczej nie pozwoli sobie na takie faux pas.

 

Ostrożności nigdy za wiele. Tych kilka zabezpieczeń to absolutne minimum, które ograniczy ryzyko wypadków. Powinien je gwarantować w zasadzie każdy hotel, który pragnie posługiwać się etykietą obiektu przyjaznego rodzinie.

 

 

Aktywności na zewnątrz

 

Kiedy tylko pogoda dopisuje korzystajcie z możliwości przebywania na zewnątrz. Hotele z dużymi ogrodami mają zwykle przestrzeń wydzieloną do uprawiania sportów, taką jak korty tenisowe, boiska do gry w piłkę nożną lub siatkówkę, a nawet siłownie. Wiele hoteli dysponuje również zewnętrznymi placami zabaw. Dzieciaki, które lubią się wyszaleć, z pewnością nie odmówią sobie przyjemności wspinania, huśtania i zjeżdżania. Jeśli nie macie własnego sprzętu do piasku, warto zapytać personel. Być może hotel poratuje Was zestawem foremek. Dziecko będzie miało radochę, a Wy chwilę odpoczniecie. Jeśli wylegiwanie na ławce i wygrzewanie niczym kot na piecu nie leży w Waszej naturze, zawsze możecie przyłączyć się do zabawy w piaskownicy lub zabrać dzieciaki na wycieczkę rowerową. Niektóre hotele mają własne wypożyczalnie rowerów w wersji dla dorosłych i dzieci, krzesełka, przyczepki, a nawet kaski dla maluchów, które chętnie Wam udostępnią. Jeśli wybieracie się na dłuższą pieszą wyprawę, możecie zapytać o możliwość wypożyczenia wózka spacerowego albo nosidełka. Mając na względzie trudności logistyczne wynikające z podróżowania z dzieciakami, część hoteli posiada niezbędny sprzęt, który jak wiadomo, zajmuje sporo miejsca w bagażniku.

 

 

Miło, jeśli hotel nie zamyka Gości w swoich czterech ścianach i proponuje im dodatkowe atrakcje, które urozmaicą rodzinne wczasy. W Kołobrzegu atrakcji naprawdę nie brakuje. Możecie zabrać dzieciaki nie tylko na wycieczkę rowerową czy w rejs statkiem po morzu. Z pewnością spodoba im się też w Ukrytej Krainie, Mieście Myszy czy Muzeum 6 D – Maszoperia. Niektóre hotele współpracują z właścicielami lokalnych atrakcji, oferując bardzo przystępne rabaty.

 

Udogodnienia

 

No właśnie. Wspomniany bagażnik. Wiele zmieści, wiele przetrwa, ale zapakowany pod sufit po prostu utrudnia widoczność, a co za tym idzie, wpływa na bezpieczeństwo jazdy. Zasłonięta tylna szyba to jedno, a ryzyko wypadnięcia bagażu na dziecko w czasie kolizji to drugie. Okazuje się, że zrozumienie, troska i litościwość hoteli względem pękających w szwach bagażników nie zna granic. Jedyne czego hotele przyjazne rodzinie Wam nie zapewnią to ubrania (no, z wyjątkiem białych kapcioszków i szlafroków kąpielowych). Wszystko inne możecie zostawić w domu. Hotel zadba o to, by niczego Wam nie zabrakło. A jak wiadomo, opieka nad małym dzieckiem w czasie wyjazdu bywa zajęciem ekstremalnym.

 

 

Dostawka lub łóżeczko turystyczne z pościelą zazwyczaj są w standardzie. Można zaryzykować, że wanienka do kąpieli, nocnik i nakładka na sedes również. Są jednak hotele, które nie zapominają o wyposażeniu pokoju w przewijak, antypoślizgową matę do kąpieli czy krzesełko do karmienia wraz z kompletem kolorowej zastawy stołowej (najczęściej w restauracji). Wersja all inclusive może dodatkowo zawierać jeszcze nawilżacz do powietrza, elektroniczną nianię i podgrzewacz do butelek.

 

Jeśli chodzi o udogodnienia w pokojach ułatwiające opiekę nad dzieckiem, warto zorientować się jaką ilością sprzętów hotel dysponuje oraz czy wypożyczenie ich nie wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowych opłat.

 

Sporym udogodnieniem jest możliwość szybkiego kontaktu z lekarzem w przypadku choroby dziecka. Niektóre hotele współpracują z pediatrami, którzy w każdej chwili mogą przyjechać do chorego. Przyznacie, że to dla zatroskanych rodziców spore ułatwienie?

 

Miło, jeżeli mama karmiąca piersią znajdzie w hotelu miejsce, w którym będzie mogła zaspokoić głód swojego maluszka. I nie chodzi tu tylko o pokój. Co, jeżeli mieszkacie na wspomnianym 10 piętrze, a dzidziuś zacznie się domagać pokarmu już na parterze? Ukrywać się w toalecie? A kto z nas dorosłych chciałby jeść na sedesie? Dobrze, by w hotelu były miejsca/pokoje, w których można nakarmić dziecko, nie musząc chować się po kątach. Całe szczęście coraz częściej myśli się o potrzebach tych najmłodszych Gości, ba nawet w restauracjach można dyskretnie nakarmić dzidziusia. I to jest super.

 

Opieka

 

Mimo ogromnej miłości do swoich dzieci czasem macie ich po prostu dość? No dalej, kto tak ma palec do budki. Szukajcie więc obiektu, który świadczy usługi w postaci wynajęcia profesjonalnej opieki do dzieci. Możecie oddelegować je na plac zabaw, do bawialni czy na zajęcia animacyjne zyskując w ten sposób trochę czasu dla siebie. Możecie wtedy pójść na spacer, skorzystać z siłowni, odprężyć się w SPA, popływać w basenie lub po prostu zakopać się pod kołdrą, bo pewnie jak w przypadku wielu rodziców pojęcie deficytu snu jest Wam doskonale znane. Tacy opiekunowie mają spore doświadczenie w poskramianiu maluchów ze zbyt dużą werwą, jak i w wyzwalaniu energii z tych nieco marudnych.  Chwilowa separacja może zrobić dobrze Wam wszystkim. Jeśli jednak trudno będzie Wam oddać dzieci pod opiekę obcej osoby (co oczywiście jest jak najbardziej zrozumiałe) dowiedzcie się, czy hotel dysponuje systemem monitoringu. W niektórych obiektach rodzice mogą podglądać bawiące się w sali zabaw pociechy na specjalnym kanale telewizyjnym w pokoju. Jeśli jednak hotel nie świadczy takiej usługi, zawsze możecie poprosić opiekuna o przedstawienie odpowiednich dokumentów potwierdzających kwalifikacje.

 

 

Zwierzęta

 

Do tematu zwierząt hotele podchodzą różnie. Który hotel nazwiemy przyjaznym rodzinie? Ten, który nie akceptuje zwierząt domowych czy ten, który zezwala na ich pobyt? Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia lub, w tym przypadku od tego, czy macie psa, kota, żółwia czy inne boskie stworzenie, czy nie. W trosce o komfort swoich Gości niektóre hotele nie wyrażają zgody na pobyt zwierząt. Nie każdy chce wypoczywać w towarzystwie np. psów. Wiecie, zapach, alergia na sierść, szczekanie. Nie wszystkim to odpowiada.

 

Inne hotele przyjmują odmienną strategię i komfort postrzegają zupełnie inaczej. Traktując np. psa jako członka rodziny swoich Gości, zezwalają na jego pobyt. No bo jak to, wszyscy jadą na wakacje, a pies nie?

 

Jeżeli zamierzacie podróżować ze zwierzakiem po prostu zapytajcie, czy jest on mile widziany w hotelu.

 

 

W czasie poszukiwań hotelu idealnego na rodzinne wakacje może Was kusić oferta obiektu, który nie do końca fokusuje się na rodzinnych pobytach. Lepiej zrezygnować z niej, zanim Was uwiedzie. W hotelu, który ma ofertę skrojoną na miarę potrzeb rodzin z dzieciakami, wypoczniecie z pewnością lepiej niż w takim, w którym są Spa i sauna, ale dla dzieci nie ma właściwie nic. Poza tym hotelowi Goście, którzy również mają dzieciaki są bardziej wyrozumiali i chętniej też się wspierają (zawsze poratują pieluchą lub jakąś chrupką).

 

Jak to mówią, szczęśliwe dzieci to brudne dzieci  yyy, nie, nie, to nie to powiedzenie. Szczęśliwe dzieci, to szczęśliwi rodzice. Niech hotel nie będzie dla Was tylko zmianą miejsca opieki nad dziećmi, niech będzie dla Was miejscem, w którym cała Wasza rodzina wypocznie jak nigdy przedtem.