Wakacje w wagonach w Kołobrzegu. Tak wypoczywały całe rodziny kolejarzy
Dziś przed wakacjami w Kołobrzegu przeglądamy zdjęcia apartamentów, sprawdzamy, czy hotel ma basen, ile metrów jest do plaży i czy w pokoju działa klimatyzacja. Rezerwację robimy telefonem, a po kilku minutach przychodzi potwierdzenie na e-mail.
Kilkadziesiąt lat temu część rodzin przyjeżdżała nad Bałtyk w zupełnie innych warunkach.
Ich wakacyjnym „apartamentem” był… wagon kolejowy stojący na bocznicy.
Nie był to wymysł z filmu ani jedna ekscentryczna atrakcja. Wczasy wagonowe naprawdę funkcjonowały w Kołobrzegu, a miasto było jednym z miejsc, do których na taki wypoczynek przyjeżdżali kolejarze wraz ze swoimi rodzinami. Zachowane źródła pokazują, że tradycja ta sięga w Kołobrzegu co najmniej końca lat 50. XX wieku. Później wagony stały się częścią wakacyjnego krajobrazu miasta na kolejne dziesięciolecia.
Dla dzisiejszych dzieci może brzmieć to niewiarygodnie. Spać przez kilkanaście dni w starym wagonie? Obok torów? Z innymi rodzinami kolejarzy dookoła?
A jednak dla tysięcy osób właśnie tak wyglądało kiedyś lato.
I być może dlatego historia wagonowych wakacji jest tak ciekawa. Pokazuje nie tylko dawny Kołobrzeg. Pokazuje również, jak bardzo zmieniło się nasze wyobrażenie o udanych wakacjach.
Wczasy wagonowe nie były prowizorycznym noclegiem. To był cały system wypoczynku
Żeby dobrze zrozumieć wagony stojące kiedyś w Kołobrzegu, trzeba cofnąć się jeszcze dalej niż do lat 80.
Historyk Dariusz Jarosz, analizując rozwój wczasów pracowniczych w powojennej Polsce, wskazuje, że wczasy wagonowe uruchomiono już w 1949 roku. Pomysł rozwijał Związek Zawodowy Kolejarzy. W atrakcyjnych miejscowościach turystycznych ustawiano większe grupy wagonów, które zastępowały pokoje w tradycyjnych domach wypoczynkowych.
Nie była to więc marginalna ciekawostka.
Już w 1949 roku działało w Polsce 21 takich ośrodków. Z wczasów wagonowych skorzystało wówczas 3651 pracowników kolei oraz aż 9422 członków ich rodzin. Kilka lat później skala była jeszcze większa. W 1955 roku istniały 22 ośrodki, a odnotowano 6900 korzystających pracowników oraz 24 600 członków rodzin.
Co jeszcze lepiej pokazuje popularność tego rodzaju wypoczynku? Liczba chętnych w pierwszych latach funkcjonowania wczasów wagonowych była według badań o 30–50 procent większa od liczby dostępnych skierowań i możliwości ośrodków.
To ważne, bo patrząc dzisiaj na stary wagon stojący na zarośniętym torze, łatwo pomyśleć o nim jak o rozwiązaniu dla osób, które nie miały innego wyboru.
Źródła pokazują bardziej skomplikowany obraz.
Wczasy wagonowe były częścią rozbudowanego systemu wypoczynku pracowniczego i miały jedną ogromną zaletę: kolejarz mógł wypoczywać razem z rodziną. W pierwszych latach organizowano siedem czternastodniowych turnusów od połowy czerwca do połowy września.
Czyli w pewnym sensie wszystko było już wtedy znajome: sezon wakacyjny, turnusy, wyjazd całej rodziny i dwa tygodnie nad morzem.
Tyle że zamiast numeru pokoju dostawało się miejsce w wagonie.
Kołobrzeg był na mapie wagonowych wakacji już w latach 50.
Najciekawsze dla mieszkańców Kołobrzegu jest to, że nie musimy opierać się jedynie na ogólnej historii kolejarskich wczasów.
Istnieją konkretne materiały dotyczące naszego miasta.
W 2022 roku w „Magazynie Pokładowym” Kolei Dolnośląskich ukazał się historyczny materiał Marka Żaka poświęcony wczasom wagonowym. Autor jest historykiem regionalistą i pracownikiem Muzeum Miedzi w Legnicy. W artykule opublikowano między innymi fotografię opisaną jako „Kołobrzeg, koniec lat 50. XX w.”, przedstawiającą ośrodek wczasowy pracowników PKP.
Jeszcze ciekawsze jest inne zdjęcie.
Pochodzi z Kołobrzegu z 1970 roku i pokazuje plac zabaw przy ustawionych wagonach. Podpis informuje, że miejsce tętniło życiem przez cały sezon wakacyjny.
To drobny szczegół, ale chyba najlepiej pozwala zrozumieć, czym naprawdę były takie wakacje.
Nie chodziło wyłącznie o ustawienie starego wagonu na torze i wstawienie do niego łóżka.
Wokół wagonów powstawała mała wakacyjna społeczność.
Były dzieci. Były rodziny. Było wspólne spędzanie czasu. Były miejsca do zabawy.
Wagon był przede wszystkim miejscem, w którym się mieszkało. Wakacje toczyły się również wokół niego.
Jak wyglądało mieszkanie w takim wagonie?
Nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ standard zmieniał się wraz z czasem, miejscem i rodzajem wykorzystywanego taboru.
I właśnie tutaj warto uważać z często powtarzanym w internecie obrazkiem „typowego wagonu wczasowego”. Takiego jednego modelu po prostu nie było.
Źródła historyczne wskazują, że wagony funkcjonowały trochę jak dzisiejsze niewielkie domki letniskowe. W zależności od okresu, rodzaju wagonu i zasad obowiązujących w danej dyrekcji kolejowej jeden wagon mógł być przeznaczony dla jednej albo dwóch rodzin.
W środku wydzielano miejsca do spania. Bywały kuchnie, a w niektórych wagonach również własne zaplecze sanitarne. Standard i rozkład wagonów zmieniały się na przestrzeni lat.
O warunkach nie należy jednak opowiadać wyłącznie przez różowe okulary nostalgii.
Badania dotyczące pierwszych lat wczasów wagonowych pokazują, że wyposażenie mogło być bardzo podstawowe, a dokumentacja z lat 50. zawierała również uwagi dotyczące problemów z konserwacją czy sanitariatami. Wagony wyposażano między innymi w miejsca umożliwiające przygotowywanie posiłków.
Czyli nie był to hotel na szynach w dzisiejszym rozumieniu tego określenia.
Ale też nikt nie oczekiwał wtedy hotelu SPA.
Najważniejsze było coś innego: rodzina mogła wyjechać razem na kilkanaście dni do atrakcyjnej miejscowości wypoczynkowej. A Kołobrzeg był jednym z najbardziej oczywistych miejsc na taki urlop.
Wagon zamiast apartamentu, a wokół małe wakacyjne miasteczko
Współczesny turysta często szuka prywatności. Osobny apartament, własna kuchnia, łazienka, balkon, miejsce parkingowe.
Wczasy wagonowe funkcjonowały według zupełnie innej logiki.
W publikacji historycznej dotyczącej tej formy wypoczynku wspominane są tereny zielone przy wagonach, miejsca do gry w piłkę, place zabaw oraz świetlice wykorzystywane przy gorszej pogodzie. W czasach PRL w organizowaniu zajęć uczestniczyli także instruktorzy kulturalno-oświatowi, popularnie nazywani „kaowcami”, których zadaniem była między innymi integracja wczasowiczów oraz zajmowanie czasu dzieciom i młodzieży.
I nagle stare zdjęcie z Kołobrzegu z 1970 roku nabiera zupełnie innego znaczenia.
Widzimy na nim nie tylko wagony.
Widzimy dawny model wakacji.
Dzieci spotykające inne dzieci praktycznie zaraz po wyjściu z wagonu. Rodziny spędzające urlop obok siebie. Życie toczące się na wspólnej przestrzeni.
Nie było zamkniętych hotelowych korytarzy ani kart otwierających drzwi.
Była bocznica kolejowa, wagon i ludzie, którzy na dwa tygodnie tworzyli wakacyjne sąsiedztwo.
Do Kołobrzegu naprawdę przyjeżdżały całe rodziny kolejarzy
Zachował się bardzo ciekawy dokument z 1973 roku.
W „Wiadomościach Tarnogórsko-Lublinieckich” opisano organizację letniego wypoczynku dla pracowników tarnogórskiego węzła PKP. Kolejarze korzystali wtedy z różnych form urlopu: ośrodków Funduszu Wczasów Pracowniczych, własnych domów wypoczynkowych kolei, campingów, namiotów i właśnie wczasów wagonowych.
W tamtym roku na wczasy wagonowe miało wyjechać 163 kolejarzy wraz z rodzinami. Wśród wymienionych miejscowości znalazły się między innymi Łeba, Jastarnia, Międzyzdroje, Mielno, Ustka, Zakopane oraz właśnie Kołobrzeg.
To bardzo wartościowe źródło, ponieważ pokazuje coś więcej niż sam fakt istnienia wagonów.
Kołobrzeg był elementem funkcjonującego w skali kraju systemu urlopowego PKP. Rodzina kolejarza z drugiego końca Polski mogła dostać skierowanie i przyjechać właśnie tutaj.
Dla dzieci taka podróż musiała oznaczać zmianę całego świata: podróż pociągiem, morze, plażę, nowe znajomości, a na koniec powrót wieczorem nie do pensjonatu, ale do wagonu.
To ostatnie zdanie jest już oczywiście opisem charakteru takiej podróży, nie relacją konkretnego wczasowicza. Sam fakt rodzinnych przyjazdów kolejarzy do Kołobrzegu na wczasy wagonowe jest jednak dobrze udokumentowany.
Lata 80. i 90. – wagony wciąż były częścią Kołobrzegu
Wczasy wagonowe najmocniej kojarzą się dziś z PRL, ale historia nie skończyła się w 1989 roku.
Historyczne opracowanie Marka Żaka wskazuje, że ta forma wypoczynku funkcjonowała dobrze również w latach 90., a w niektórych miejscach przetrwała nawet początek XXI wieku.
W przypadku Kołobrzegu potwierdzają to także źródła lokalne. Portal e-KG, opisując zachowane wagony w 2023 roku, przypominał, że wagonowe miejsca wypoczynku były szczególnie popularne w PRL oraz na początku lat 90. i korzystały z nich całe rodziny kolejarzy.
Co więcej, w Kołobrzegu wagony wczasowe nie były związane wyłącznie z jednym miejscem.
To szczegół, który dzisiaj jest już mało znany.
Wagonowe wakacje były w kilku miejscach Kołobrzegu
W 2010 roku szczeciński serwis kolejowy dokumentował aż pięć grup wagonów mieszkalnych wykorzystywanych przez wczasowiczów w Kołobrzegu.
Znajdowały się na zapleczu lokomotywowni, przy ul. Okopowej, przy ul. Zdrojowej, w rejonie ul. Solnej na terenie dawnej stacji Kołobrzeg Kostrzewno oraz przy ul. Jedności Narodowej, przy torze wyciągowym dawnej „Perły Bałtyku”.
To zaskakujące, bo mówimy o roku 2010, a nie 1980.
Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że miejscowa tradycja wagonowego wypoczynku nie zniknęła całkowicie nawet wtedy.
Lokalny portal w 2023 roku informował, że wagony dla letników nadal pozostawały przy ul. Jedności Narodowej i Okopowej. Jednocześnie przypomniano, że wagony przy ul. Zdrojowej zlikwidowano w 2013 roku, a trzy lata później zniknęła także bocznica, na której przez lata stały.
Z kolei historia rejonu dawnego Kołobrzegu Kostrzewna pokazuje, że po zmianach infrastrukturalnych w latach 90. jedna z pozostawionych tam bocznic była przez pewien czas wykorzystywana właśnie na potrzeby kolejowych wczasów wagonowych.
Historia, która zaczęła się w czasach, gdy telewizor był luksusem, przetrwała więc w mieście epokę internetu, telefonów komórkowych i internetowych rezerwacji noclegów.
A przecież dzisiejsze wakacje w Kołobrzegu wyglądają zupełnie inaczej
Właśnie tutaj najmocniej widać zmianę.
Nie chodzi nawet o to, że dawny wagon zastąpił apartament.
Zmieniło się samo myślenie o wypoczynku.
Dawne wczasy pracownicze były często organizowane przez zakład pracy, związek zawodowy albo instytucję związaną z daną branżą. Istniały skierowania i turnusy. Rodziny przyjeżdżały do tego samego ośrodka, korzystały ze wspólnych przestrzeni i spędzały ze sobą dużą część urlopu.
Dzisiaj Kołobrzeg dysponuje ogromnym i bardzo zróżnicowanym rynkiem noclegowym.
Według miejskiego „Raportu o stanie Gminy Miasto Kołobrzeg za rok 2024” tylko w obiektach zbiorowego zakwaterowania w ciągu roku nocowało 756 632 turystów. W strukturze kołobrzeskich obiektów noclegowych znaczącą rolę odgrywały pokoje gościnne i kwatery prywatne, zakłady uzdrowiskowe, ośrodki wczasowe oraz hotele.
Dziś możemy wybrać pięciogwiazdkowy hotel, sanatorium, apartament, pensjonat, kwaterę, camping czy domek.
Możemy porównać setki zdjęć przed podjęciem decyzji.
Możemy przeczytać opinie poprzednich gości.
Możemy sprawdzić odległość od morza z dokładnością do kilkudziesięciu metrów.
A kilkadziesiąt lat temu dla części rodzin wakacyjnym adresem w Kołobrzegu była po prostu kolejowa bocznica.
Czy takie wakacje były lepsze?
Tego nie da się uczciwie rozstrzygnąć.
I być może wcale nie trzeba.
Dzisiejszy komfort jest nieporównywalnie większy. Własna łazienka, wygodne łóżko, internet czy klimatyzacja są dla wielu turystów czymś zupełnie normalnym.
Nie warto więc tworzyć mitu, że dawniej wszystkim było lepiej tylko dlatego, że na starych fotografiach ludzie się uśmiechają.
Warunki w wagonach bywały różne. Historyczne dokumenty wskazują również na problemy z wyposażeniem i zapleczem sanitarnym, szczególnie w pierwszych latach funkcjonowania tych ośrodków.
Ale stare wagonowe wczasy miały coś, czego dzisiaj trudno szukać w cenniku hotelu.
Były doświadczeniem wspólnym.
Jeżeli kilkanaście rodzin mieszkało obok siebie w wagonach, dzieci nie musiały długo szukać kompanów do zabawy. Wakacyjna znajomość mogła rozpocząć się kilka metrów od miejsca noclegu.
Dokumentacja z Kołobrzegu pokazująca plac zabaw przy wagonach w 1970 roku jest być może najlepszym symbolem takiego urlopu.
Najbardziej niezwykłe jest to, że wtedy wagon wcale nie musiał wydawać się niezwykły
Dzisiaj nocleg w starym wagonie prawdopodobnie zostałby sprzedany jako „nietypowe doświadczenie”, „industrialny glamping” albo „unikatowy nocleg retro”.
Powstałyby dziesiątki zdjęć do mediów społecznościowych.
Wtedy pełnił przede wszystkim funkcję użytkową.
Kolej miała wagony. Kolejarze potrzebowali miejsc wypoczynku dla swoich rodzin. A Polska potrzebowała po wojnie ogromnej liczby miejsc, w których pracownicy mogli spędzić urlop.
Z tych potrzeb narodziło się rozwiązanie niezwykle proste: wagon, który zakończył lub ograniczył swoją kolejową służbę, mógł dostać drugie życie jako wakacyjny domek.
Nie wszystkie wagony wyglądały jednakowo i nie wszystkie oferowały identyczne warunki. Dlatego trudno mówić o jednym obowiązującym standardzie. Wiemy natomiast, że z czasem wyposażenie się zmieniało, a wagony mogły mieć wydzielone sypialnie, kuchnie i niekiedy własne sanitariaty.
Dzieci dorastały. Wagony zostawały
Jest w tej historii jeszcze jeden szczególnie sentymentalny element.
Wczasy wagonowe trwały w Polsce przez dziesięciolecia.
Ktoś mógł pojechać na nie z rodzicami jako dziecko w latach 60. lub 70., a później obserwować podobne wagony już jako dorosły człowiek.
Jeszcze w 2010 roku w Kołobrzegu dokumentowano pięć grup wagonów mieszkalnych wykorzystywanych przez wczasowiczów.
To oznacza, że nie była to krótka moda jednego pokolenia.
Przez dziesięciolecia wagony wpisywały się w krajobraz kolejowego Kołobrzegu.
Jedne znikały. Inne trwały dalej. Zmieniało się miasto dookoła.
Rosły nowe hotele i apartamentowce, zmieniały się ulice, kolej modernizowała infrastrukturę, a grunty w nadmorskim mieście stawały się coraz cenniejsze.
Wagony wyglądały przy tym coraz bardziej jak przedmiot pozostawiony przez inną epokę.
Od wagonu na bocznicy do hotelowego basenu
Historia wczasów wagonowych mówi więc trochę więcej niż tylko to, gdzie kiedyś spali turyści.
To opowieść o zmianie całej turystyki.
Kiedyś luksusem mogła być już sama możliwość wyjechania z rodziną na dwa tygodnie nad Bałtyk.
Później coraz ważniejszy stawał się standard noclegu.
Dzisiaj konkurencja toczy się o widok z okna, basen, SPA, animacje dla dzieci, jakość śniadania, parking czy odległość od plaży.
Zmieniło się także to, kto organizuje nasze wakacje.
W modelu wczasów pracowniczych ogromną rolę odgrywał zakład pracy i system socjalny. Dziś turysta przede wszystkim sam wybiera termin, miejsce, długość pobytu i standard.
Ale jedna rzecz pozostaje dokładnie taka sama.
Rodzina, która kilkadziesiąt lat temu wysiadała z pociągu w Kołobrzegu i szła do swojego wagonu, przyjeżdżała tutaj z tego samego powodu co rodzina przyjeżdżająca dziś do nowoczesnego apartamentu.
Na wakacje nad morzem.
Kołobrzeg, którego coraz trudniej zobaczyć
Współczesny Kołobrzeg bardzo szybko się zmienia.
Dlatego opowieść o wczasach wagonowych warto zachować nie jako zabawną ciekawostkę w rodzaju „patrzcie, gdzie kiedyś ludzie spali”, ale jako fragment historii miasta.
Bo przez dziesięciolecia kolej była czymś więcej niż sposobem dotarcia do Kołobrzegu.
Dla części turystów była również miejscem wakacyjnego życia.
Na bocznicy stały wagony, wokół nich bawiły się dzieci, a rodziny kolejarzy przyjeżdżały tutaj z różnych części kraju.
Mamy na to nie tylko wspomnienia, ale także dokumenty i fotografie. Kołobrzeg pojawia się w materiałach dotyczących wczasów wagonowych już pod koniec lat 50. W 1970 roku sfotografowano tutejszy plac zabaw przy wagonach. W 1973 roku Kołobrzeg był wymieniany wśród miejsc, do których kierowano na wagonowe wczasy kolejarzy wraz z rodzinami. Wczasy tego typu przetrwały tutaj czasy PRL i lata 90., a jeszcze w XXI wieku w mieście funkcjonowało kilka skupisk wagonów mieszkalnych.
Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, żeby rząd starych wagonów stojących przy torach był jednym z wakacyjnych adresów w popularnym nadmorskim kurorcie.
A jednak był.
I dla wielu dzieci, które spędzały tu wtedy lato, zapewne nie było ważne, czy nocują w hotelu, pensjonacie czy wagonie.
Ważne było, że rano można było rozpocząć kolejny dzień wakacji nad Bałtykiem.
Pamiętacie wagonowe wakacje w Kołobrzegu?
Być może właśnie tutaj warto oddać dalszą część tej historii czytelnikom.
Spędzaliście wczasy w wagonach w Kołobrzegu? Pamiętacie, przy której bocznicy stał Wasz wagon, jak wyglądał w środku i jak spędzały czas dzieci? A może zachowały się w Waszych rodzinnych albumach zdjęcia?
Napiszcie do nas lub zostawcie wspomnienie. Chętnie stworzymy z nich kolejną część historii dawnego Kołobrzegu.
Bo są takie miejsca, które znikają z mapy.
Ale zostają w pamięci.
Nota redakcyjna: artykuł został przygotowany na podstawie zweryfikowanych materiałów historycznych i lokalnych, m.in. opracowania naukowego dotyczącego wczasów pracowniczych w latach 1945–1956, historycznego materiału Marka Żaka w „Magazynie Pokładowym”, prasy z 1973 roku oraz dokumentacji dotyczącej kołobrzeskich wagonów z XXI wieku. Tam, gdzie źródła nie pozwalają ustalić dokładnego standardu konkretnego kołobrzeskiego wagonu czy ceny turnusu w danym roku, celowo nie podajemy takich informacji.
Wizualizacja AI inspirowana historią wczasów wagonowych w Kołobrzegu – nie jest to fotografia archiwalna.